Na swoim blogu Grzonka opublikował tekst, w którym przedstawił swoje zdanie w temacie, który odbił się (i ciągle odbija – jak czkawka) w mediach wielkim echem. Chodzi o tego trupa, który wisi na ścianach deprawując dzieci. Na temat Jezusa wiszącego na krzyżu wypowiadałem się już nie raz, ale tym razem chciałbym zwrócić uwagę na coś innego.
(…) fanatyczna skrajna część katolików będzie usatysfakcjonowana i zachwycona, że znowu ateistom utarła nosa. Szkoda tylko, że zapominają o swoich braciach – katolikach, którzy potrafią zrozumieć bunt społeczeństwa. Którzy potrafią powiedzieć: mają rację, nie będziemy wpychali się z krzyżem w życia otaczających nas innowierców.
Katolik nie może być nie-skrajny. Kropka, a nawet wykrzyknik! Oddanie życia za nieprzyjaciela, czy nadstawianie policzka, do tego zobowiązany jest każdy członek Kościoła – to są skrajności! A przecież to nie wszystko; obrona ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, podkreślanie wartości rodziny. Nie jest łatwo być “przeciw”, kiedy tzw. Wszyscy są “za”. Łatwo można zostać ośmieszonym za bycie wiernym zasadom. Ale po tej wierności można poznać katolika. Katolik popierający aborcję, eutanazję czy zdejmowanie krzyży nie jest katolikiem. Takiemu wydaje się że należy do Kościoła, ale jest mu z tym niezręcznie. Wstydzi się Go! Oczywiście, ma do tego prawo, ale nie ma wtedy prawa do uważania się za katolika, no bo jak? Czy zaskoczy kogoś mandat dla kierowcy, który pędził 180 km/h w terenie zabudowanym? Nie! Jeszcze prawo jazdy mu zabiorą! Miał oczywiście prawo się spieszyć.
Tak się również składa, że Kościół w samej swojej naturze jest misyjny, dlatego jeśli “katolikowi” nie chce się świadczyć (wg innych wpychać) to sam nie wie co oznacza nazwa Wspólnoty, do Której – jak uważa -przynależy. A to już nadaje się na kozetkę.
Katolicyzm nie jest dla mięczaków. Dlatego, albo trzeba podnieść rękawicę, albo zejść z ringu.
“Kto się boi i drży niech idzie do domu – Pan Bóg nie potrzebuje ludzi, którzy się boją i drżą!”
Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki




Skoro wpis traktuje o religii polecam blog księdza Tomasza. Ostatnio poruszył temat chrzcin w dzisiejszych czasach: http://delurski.pl/koniec-snu-konstantyna/
No cóż… Nic dodać, nic ująć! ;)
W takim razie chcąc nie chcąc staję przeciwko katolikom. Cóż począć. ;)
I to co chciałbym tutaj podkreślić to fakt, że moje oburzenie wyniknęło nie z powodu krzyży, które są, ale z powodu tego co ich zdjęcie oznacza w Waszym mniemaniu.
Ale ja przecież nie skupiałem się na krzyżach, tylko tych "katolikach-ale" – jak nazywa ich Franciszek Kucharczak.
Zgadzam się z Tobą całkowicie !
nie podoba mi się określenie katolika, jako osoby, która musi być "skrajna".
katolik przede wszystkim musi być chrześcijaninem. chrześcijaństwo opiera się na miłości i szacunku. nawet do tych, którzy nie tolerują krzyża na ścianie. bez skrajności w postaci fanatyzmu i obłudy, bo to tylko ośmiesza Kościół. Należę do niego i wstydzę się tego, że inni członkowie ośmieszają go tego typu aferami.. z szacunku do bliźniego "poganina" wynika choćby to, że nie należy wpychać się mu do d*** bez wazeliny, nawet wtedy, gdy należy do mniejszości. Zresztą … celem chrześcijanina jest ewangelizacja, a nie rozwieszanie w każdym miejscu kawałka drewna [które nijak się ma do ewangelizacji. co bardziej nawróci ? krzyżyk, czy słowo? ] .
dlaczego krzyż ma wisieć w szkole ? tylko dlatego, że z wszystkich wierzących w naszym kraju, katolików jest najwięcej? niech nie zdejmują krzyża, ale zawieszą obok niego jeszcze prawosławny i gwiazdę Dawida.
a tak w ogóle to: robicie z igły widły. Godło Wam przypadkiem nie przeszkadza? Przecież nie wszyscy uczniowie szkół ogólnokształcących są Polakami lub patriotami.
Katolicyzm to nie religia, z której się wyciąga co mi się podoba i odrzuca to, co się nie podoba. A o miłości bliźniego napisałem. Poszukaj dobrze. :)
Czyżby ewangelizacja pomijała znak Kościoła jakim jest krzyż?
Chrześcijanin ma być znakiem sprzeciwu ( to chyba coś skrajnego)
pentatonika: ale żyjemy w Polsce. To nasz kraj, więc i nasze symbole. A nie jest to kraj, który należy do katolików, to nie Watykan. Drobna różnica.
To mój kraj, a ja jestem katolikiem
( znaki Watykanu są trochę inne)
To mój kraj, a ja nie jestem katolikiem.
Czyżby? Dlaczego nie powołasz się na definicję demokracji? Albo chociażby na konstytucję? Jedna i druga gwarantuje mi obecność krzyża w placówkach publicznych.
Ja bym się chętnie powołał. Szkoda, mi tylko TK i jego uzasadnienia pod presją społeczną. Mi krzyż osobiście szczególnie nie przeszkadza (to tylko kawałek drewna czy metalu wiszącego na sianie), jednak jeśli mamy opowiedzieć się po którejś ze stron, to staję po stronie przeciwników. W imię równości obywatelskiej i rodziałowi Kościoła od Państwa. Prawda jest taka, że gdyby wyrok Trybunału w Strasburgu nie został opublikowany, całej dyskusji by nie było.
pisząc z zaprzyjaznionego bloga, mogę tylko powiedzieć albo się jest katolikiem albo nie, nie ma drogi pośredniej, jakiegos tajemniczego "wierzę, ale nie praktykuje", czy "wierzę, ale nie we wszystko". Pozdrawiam. Radykalizm życia chrześcijan uratuje świat
zdziwiłbyś się, jak wielu warunków nie spełniasz, żeby być katolikiem o jakim mówisz. bo chrześcijanin to jedno, a katolik to chrześcijanin z irracjonalnymi watykańskimi obostrzeniami wynikającymi z ciągłej nadinterpretacji Pisma i miesznia własnych kościelnych interesów.
Wystarczy wierzyć w Boga, reszta sama się ułozy. A do kościoła tłumnie i głośno napieraja co niedziela ci, którzy nie potrafią w swojej małej i płytkiej wierze, dostrzec Boga we własnym domu. Nie wiem jak twoj, ale moj Bóg jest na brzeżku kufla z browarem w taki sam sposób jak na brzegu kielicha z winem mszalnym co niedzielę. Pomyśl, jak to pojmiesz zrobi ci się lepiej.
- Chętnie poznam Twoje spostrzeżenia na mój temat. Pod warunkiem, że będą jakoś uwarunkowane, póki co to mowa-trawa.
- Chrześcijanin to wyznawca Chrystusa. Chrystus najdoskonalej ukazuje nam się w Sakramencie Eucharystii. Sakrament Eucharystii dokonuje się tylko w Kościele. Wnioski wyciągnij sam.
- Nadinterpretacja powiadasz? Nawet przyjmijmy Twoje założenie za prawdziwe (choć argumentów brak). Jednak INTERPRETACJA PISMA NIE JEST SPRAWĄ NADRZĘDNĄ!
"Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz /jeszcze/ znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe." Jn 16,12-13 <- Zapowiedź działalności Kościoła.
- Dopóki wino nie stanie się Krwią Pańską nie jest ona Krwią Pańską. Proste. Wino jest winem. Bóg w nim nie jest obecny. Natomiast po słowach konsekracji wino przestaje winem i jest Krwią Jezusa. Nie wiem skąd Ci się wzięło, że Bóg miałby być w winie…
- "Wystarczy wierzyć w Boga…" – typowa gadka mięczaków duchowych, których nie stać na odrobinę samozaparcia
- "A do kościoła tłumnie…" – po pierwsze: najłatwiej wierzących oceniać tym, których nie stać na poświecenie nawet godziny tygodniowo, bo w końcu "są wierzący, ale nie praktykują". Wiesz? Ja jestem wegetarianinem, ale też nie praktykuję. Po drugie: sacrum i profanum za bardzo Ci się wymieszały.
Sakrament eucharystii? Proszę Cię. To, że uczestniczysz w czymś takim nie czyni z Ciebie chrześcijanina to po pierwsze. Po drugie, pamiątka śmierci Chrystusa jest w innych kościołach.
Jn 16,12-13 chyba raczej chodzi o Ducha Świętego, który jest udziałem każdego PRAWDZIWEGO chrześcijanina (nie nazwanego tylko)
Wino i chelb to obraz nowego przymierza, przypomnienie.
Ale pewnie, ze nie. Czyni to chrzest. Jednak "Liturgia – szczególnie eucharystyczna – jest uprzywilejowanym miejscem spotkania z Chrystusem w Duchu Świętym, znakiem objawiającym i urzeczywistniającym tajemnicę Kościoła – wspólnoty oraz źródłem i szczytem jego życia." VI. krok ku dojrzałości chrześcijańskiej, wg materiałów formacyjnych Ruchu Światło – Życie.
Pamiątka to jedno, a Żywa obecność to co innego.
Duch Święty, doprowadza do pełni prawdy = Pismo + Tradycja.
Dziękuję za uwagę.
Sam chrzest też nie czyni z Ciebie chrześcijanina. Bo chrześcijaństwo polega na nawróceniu (oddaniu swojego życia Bogu) i życiu z Nim. Chrzest jest ważny, to świadoma manifestacja wiary, pokazanie światu, że należy się do Jezusa i chce się wypełniać wolę Boga.
Żywa obecność jest w każdym z wierzących i pośrod nich ("Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich")
A skąd tradycja?
Tak samo mogli mówić ludzie którzy teraz czczą Światowida czy Zeusa albo potwora spagetti etc. "Wystarczy wierzyć w Boga, reszta sama się ułozy". Po pierwsze sama wiedza nie wystarczy, po drugie wola Boga jest zawarta w Biblii i według niej chrześcijanin żyć powinien. Negowanie części Słowa Bożego i tworzenie swoich zasad jest podobne do tego, że np. robiąc pizze zgodzisz się z przepisem, że owszem kiełbasa powinna w niej być ale zamiast mąki dasz uran. Mimo, że fajnie wygląda to to zjeść tego nie zjesz:)
Antykościół zdobywa coraz to nowe rubieże. Wieszanie czy zdejmowanie krzyży wpisano w kwestię sporu o tzw. laicyzację państwa. My, katolicy zbyt łatwo daliśmy wmówić sobie aksjomat o równości religii. To z niego bierze się idea państwa laickiego, którego skrajnością jest obecna Francja. Nie rozstrząsając szczegółów przewiduję, że za kilka lat obywatele tego kraju będą chodzić w jednakowych uniformach, z pewnością nie kojarzących się z żadną religią.
Tym czasem tu chodzi o walkę światopoglądów. Z jednej strony teistyczny a naprzeciw ateistyczny. Jeden mający swoje symbole, drugi zaś za swój symbol obrał w ostatnim czasie brak symbolu. Każdy człowiek ma swój światopogląd, to coś jak płeć czy kolor skóry.
Może prowokacyjnie przesadzę w stwierdzeniu, że katolik godzący się na zdejmowanie krzyży opowiada się za światopoglądem ateistycznym.
W sumie to takie przykre strasznie jest.
Ostatnio oglądałam Teatr Tv pt.: "Prymas w Komańczy". Lata jego uwięzienia były latami, kiedy polityka walczyła z religią. Duchowieństwo i KATOLICY zaś walczyli o tę religię, o prawo do wiary, o to co Boże. Głównie modlitwą.
I teraz patrząc na to, co dzieje się w Polsce – niespełna 60 lat później – widzimy dokładnie to samo. Polityka anty religia. Zabiera się ludziom to,w co wierzą, co kochają, czego w życiu potrzebują. Bogu dziękować, że nie każą nam ściągać krzyży ze ścian domów i kościołów…. "Znak, Któremu sprzeciwiać się będą…"
Obyśmy modlitwą świadectwem potrafili zachować w nas to, co Boże.
Magladeno: "to co Boże" to bardzo szerokie pojęcie.
Prawo do wiary ma każdy (więc nie szarżuj). Religii Wam nikt nie zabiera ale katolicy nie mają prawa wchodzić z butami w życie innych. Nie ma sporu: Polityka vs religia tylko starania o wolność sumienia, wyznania i przekonań każdego obywatela. Grzonka ma rację:"Nikt nikomu nie zabrania wierzyć, modlić się, spotykać.". No i Twoje porównanie kompletnie nietrafione. Magdaleno Twoja wypowiedź: 'Zabiera się ludziom to,w co wierzą, co kochają, czego w życiu potrzebują". Nie chcę żeby jakaś frakcja mówiła mi jak mam myśleć. Do tego frakcją, z którą mam nie po drodze. A "Znak któremu się przeciwiać będą" to Chrystus nie krzyż:)
"Programem epoki jest prześladowanie z zachowaniem wszystkich pozorów, że nie ma prześladowania, że jest pełna wolność religii" – kardynał Karol Wojtyła w swojej książce pod tytułem – nomen omen – "Znak, któremu sprzeciwiać się będą". Książka ta napisana 30 lat temu doskonale przewidziała, to co się w wielce oświeconym państwie "świeckim".
A co do cytatu, to w w Ewangelii wg św. Łukasza, owszem, chodzi o Pana Jezusa, który przeznaczony jest na "znak, któremu sprzeciwiać się będą".
Magdalena: o czym Ty w ogóle mówisz? Nie porównuj tych dwóch sytuacji. Nikt nikomu nie zabrania wierzyć, modlić się, spotykać. Nie chcemy, żeby krzyże były TAM, gdzie nie każdy musi mieć ochotę je oglądać – czyli właśnie w miejscu publicznym. Jakie to cholernie irytujące – słuchanie/czytanie właśnie tak IDIOTYCZNYCH porównań.
Chłe, chłe, chłe. Przecież katolików też nie wyrzucano w Polsce z kościołów. Wręcz przeciwnie: Kościół miał z kościoła nie wychodzić. Gdzieżby tam śmiał ingerować w dobro wspólne.
Czyli Magdalena trafiła w sedno. A IDIOTYCZNE porównanie odsłania znajomość historii.
Skąd wyście się urwali? Kościół katolicki nie ma prawa ingerować w życie ludzi, którzy katolikami nie są. Kościół katolicki NIGDy nie miał monopolu na prawdę co na przestrzeni wieków udowadniał (a więc historia).
Jasne. Kościół mówi tylko to co jest dobre ergo to co katolik robić powinien. Katolikiem nikt nie musi być, a nie-katolik nie musi słuchać nauczania Kościoła – na własną odpowiedzialność.
W błędzie natomiast jesteś mówiąc, iż Kościół nie ma monopolu na Prawdę. Otóż nie tylko ma monopol na Prawdę, ale również na głoszenie Ewangelii. Oraz pełnię Objawienia i środków zbawienia: łaska + sakramenty.
Przedstawiciel kościoła katolickiego np. ksiądz mówi mi, że mam głosować na kogoś bo to wg kościoła jest dobre to jest ok? Po za tym, wyprowadź mnie z błędu ale chyba chodzi nie o to co mówi Kościół ale o to co mówi Biblia. "Środków Zbawienia"? Nie ma czegoś takiego. Zbawienie jest za darmo z łaski. Jest jedno, przez Chrystusa. Wszystko jest napisane w Biblii: List do Rzymian 10 rozdział (cały:). Co do Twojej pewności z monopolem na głoszenie Ewangelii to tu możemy sie spierać ale to bezprzedmiotowe bo każdy będzie trwał przy swoim:) Ważne jest żeby głosić ją zgodnie z Biblią.
To jest całkiem inna kwestia, bo nawet noga nazwana przez papieża językiem nie zyska kubków smakowych.
Ale w sprawach wiary, etyki i moralności Magisterium Kościoła prowadzone przez Ducha Świętego ma rację.
Kościół głosi Słowo Boże, takim jakie jest. A, że w Kościele Katolickim jest Ono w całym bogactwie (wszystkie księgi, wszystkie wersy) to to "kościoły" protestanckie boli, bo "Klasyków" nie czyta się w streszczeniach Lutra i jego naśladowców.
No wiesz. Eucharystii wg Twojej wspólnoty nie ma, a mimo to codziennie – poza Wielkim Piątkiem – na całym świecie chleb staje się Ciałem Pana Jezusa a wino Krwią. Obcowania świętych też nie ma, a mimo to wypraszają oni dla wierzących mnóstwo łask.
Ewangelia wg św. Mateusza 16 :)
Wybory moralne mają praktyczne przełożenie na inne sfery życia i na odwrót. Często jest tak, że dla nie których np. nieszczęsne wybory są wyborem etycznym, moralnym. Ale rozumiem o co Ci chodzi:)
Fajnie by było gdyby głosił:)
co do szeroko rozumianych klasyków to można równie dobrze czytać Ewangelię Adame i Ewy, Judasza, Tomasza itp.
Trzeci akapit powyższego komentarza: twierdzę, że jest na odwrót:) szczególnie jeśli chodzi o tzw. "świętch": „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich” (1 List do Tymoteusza 2:5-6)
"Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie." Ew. Jana 14:6
Równie dobrze możesz pwoiedzieć, że pomimo iż Eucharystii w mojej wspólnocie nie ma (sprawdzę przy okazji co to dokładnie jest:) to mleko kwaśnieje (sry za trywializm ale jest późno:)
Jak rozpętałam III wojnę światową… Nie, nie chodziło mi o wywołanie kłótni. Napisałam swoje własne osobiste odczucia, które miałam po obejrzeniu tego spektaklu. Jakoś tak dziwnie mi się to jedno z drugim powiązało.
A co do "Znaku, któremu sprzeciwiać się będą"… Chrystus = krzyż, a krzyż = Chrystus. Bez Chrystusa krzyż nie byłby tym, czym jest.
Pozdrawiam.
Poprawka: " że pomimo iż Eucharystii w mojej wspólnocie nie ma (sprawdzę przy okazji co to dokładnie jest:) to mleko kwaśnieje (sry za trywializm ale jest późno:)" ma być:"że pomimo iż Eucharystii w mojej wspólnocie nie ma (sprawdzę przy okazji co to dokładnie jest:) to na Plutonie jest wielka cywilizacja (i tak sry za trywializm)"
Trochę dziwnie to brzmi – bo podparte jest kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, większość klubów sportowych ma większe. :>
KKK 1213 : Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu (vitae spiritualis ianua) i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa (chrześcijanami – przyp. M.O.) oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania: "Chrzest jest sakramentem odrodzenia przez wodę i w słowie".
A Tradycja m.in. z wcześniej wspominanego fragmentu ewangelii Jana.
"Trochę dziwnie to brzmi – bo podparte jest kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, większość klubów sportowych ma większe." co brakuje Ci argumentów? :)
Katechizm… poczekaj… tak, to zdecydowanie nie jest biblia.
Chwila: ten fragment z ew. Jana to nie tradycja tylko Słowo Boże.
Nie, broń borze. Chciałem jedynie zwrócić uwagę, że Kościół powołał i ustanowił Jezus Chrystus a Twoją grupę Wacław Żebrowski, Antoni Przeorski i Stanisław Bortkiewicz, którzy zgapili coś tam od kogoś, ten ktoś od jeszcze innego, jeszcze inny, od kogoś zupełnie innego ……… a ktoś zupełnie obcy od Lutra. Tadam!
A Słowo Boże doskonale w tym (i nie tylko) przykładzie zapowiada powstanie Kościoła instytucjonalnego.
"Chciałem jedynie zwrócić uwagę, że Kościół (rozumiem że masz na myśli katolicki) powołał i ustanowił Jezus Chrystus" Nie rozśmieszaj mnie:) Konstanty Wielki powołał do życia Twoj kościół, nie Chrystus. potem kolejni dodali do tego jeszcze świętych, swięte, (ktorych ciągle sobie mnoży), obrazy, figury którym się wyznawcy Twojego kościła kłaniają:) A no i ten Twój wspaniały kościół zabijał ludzi (w przeciwieństwie do np. mojego), torturował ich, "nawracał" krwią i żelazem etc.
Co do pierwszych, którzy zakładali wspólnoty braterskie w Polsce to masz rację, że tak nazywali się Ci ludzie. Tak samo możesz mówić ze Unger zakładał w Prusach kościół katolicki.
Moja denominacja stawia za cel wypełniać wolę bożą. W oparciu o Słowo Boże czyli Biblię. Bo widzisz, to Słowo Boże (wolę) masz wypełniać nie katechizm, tradycje etc.
Słowo Boże mówi, o wspólnocie ludzi, nie o instytucji.
"zgapili coś tam od kogoś, ten ktoś od jeszcze innego, jeszcze inny, od kogoś zupełnie innego ……… a ktoś zupełnie obcy od Lutra." Luter szedł w dobrym kierunku ale nie kompletnie. To co robisz i w co wierzysz ma być zgodne z Biblią, jesli nie jest nie masz z Chrustusem nic wspólnego, chociaż byś krzyczał, że masz nie wiem jak głośno.
a tak… Tadam!
"Konstanty Wielki powołał do życia Twoj kościół" taaa… a czeski rząd wymyślił narkotyki na początku tego roku. KonstantyN jedynie dopuścił chrześcijaństwo jako legalną religię. Sam chrześcijaninem nie był, choć jakaś tam legenda głosi, że pod koniec życia się ochrzcił.
- co do świętych to polecam 2 księgę Machabejską 12 (ups… Wam ta księga bruździła w papierach, więc ją wywaliliście…) no to niech będzie Mt12, czy Flp23. Katolicyzm nie okazuje czci swoim świętym jak Bogu. Nawet Maryja, choć bez grzechu poczęta, nie może jej otrzymywać. Natomiast są dla nas wzorami – "tak żyjąc można osiągnąć zbawienie". Oczywiście! "Jeden jest Pośrednik", ale też "jedni drugich brzemiona noście" i to jest właśnie świętych obcowanie.
- Kościół instytucjonalny ludzi nie zabijał. Fakt, krucjaty miały miejsce, ale były wymuszone obroną konieczną. Później wmieszała się w to polityka i chrześcijański triumfalizm w najgorszej postaci. Identycznie sprawa ma się z inkwizycją, tyle, że… 90% ofiar pochłonęła inkwizycja protestancka! Oczywiście żadna to chwała dla katolików. Jednak zwróć uwagę, że zło jest wpisane w ten świat. Sami Apostołowie to nie była elita: dwóch z nich chciało przekupić Jezusa, żeby w Jego królestwie mogli siedzieć po jego obu stronach, jeden się go zaparł, jeden zdradził, wszyscy zamiast z nim czuwać spali. Niestety, Zły nie śpi.
- Katechizm Kościoła Katolickiego nie jest niczym innym jak interpretacją Pisma Świętego i Tradycji Apostolskiej.
- "To co robisz i w co wierzysz ma być zgodne z Biblią, jesli nie jest nie masz z Chrustusem nic wspólnego, chociaż byś krzyczał, że masz nie wiem jak głośno." Tak jak wyżej. Martyria – Leitrugia – Diakonia.
A tak btw. wątek się już rozmywa, dlatego proszę pisać albo na temat, albo zachęcam do kontaktu osobistego.
Dobre sobie – zatem wasza misyjność polega na tym, że pchacie się ze swoimi krzyżykami wszędzie tam, gdzie się wam podoba… do szkół, urzędów itepe. Może tak jeszcze do toalet publicznych? Papier toaletowy z krzyżem tez by dobrze wyglądał. Powiem tyle – czekam tylko na chwile , kiedy będzie do was można strzelać. Ostatnio [pogoniłem przedstawiciela handlowego kk, który przyszedł do mnie po kopertę z haraczem, on twierdził że to jakoś kolęda. Pięknie gnał po schodach jak go pogoniłem z psem. I wcale mu ta pedalska suknia nie przeszkadzał w braniu po 3 stopnie na raz. I teraz już mam pewność że więcej do mnie nie przylezie po kopertę. Jeśli mimo wszystko przyjdzie, chlusnę mu w katolicki ryj benzyną i podpalę. I mam do tego prawo bo po co menda się pcha na prywatny teren, skoro na klatce wisi wyraźna tabliczka – "akwizytorom dziękujemy". Widocznie go w tym seminarium nie nauczyli czytać ze zrozumieniem a wykładowcy poprzestawali jedynie na molestowaniu studentów. Księża wszyscy powinni skończyć tak, jak ten cały Popiełuszko – potłuczeni w zalewie. W tej wersji są najbardziej lekkostrawni. A krzyże? – jeśli drewniane to na podpałkę a jeśli metalowe to na przetop. W swoich norach katolickich obwieszajcie się czym chcecie ale won z miejsc poblicznych!
Drogi Buraku.
Długo zastanawiałem się czy nie skasować Twego marnego komentarza, który najwyraźniej świadczy o niezliczonych problemach jakie posiadasz. Jednak, jak to się mówi: w sieci hero w życiu zero. Mam nadzieję, że swoim wpisem dowartościowałeś swoją – jak można odczytać – podeptaną godność i już biegnę z tłumaczeniem.
Jeśli nie dociera do Was – zagorzałych fanatyków umysłu, tolerancji czy Pan Bóg jeden raczy wiedzieć czego – tłumaczenie oparte na demokracji to posłużę się takim oto obrazem.
W pubach, instytucjach i lokalach wiszą tabliczki z napisem "Zakaz palenia", albo "Strefa bez dymu" oznacza to, że w tym danym miejscu ludzie chcą cieszyć się dobrym, świeżym powietrzem.
Podobnie sprawa ma się krzyżem. Krzyż wiszący na ścianie sygnalizuje: tutaj ludzie chcą żyć chrześcijańskimi ideałami – Miłością, Prawdą, Sprawiedliwością, Uczciwością itd. Oczywiście zdarza się, że w tej strefie ludzie nie zachowują się z wyżej wymienionymi ideałami, ale czy z tego powodu, ze w strefie bez dymu ktoś zapali ludzie powiedzą "ej, ściągamy tabliczkę, bo Malinowski zapalił fajkę!"? Nie, Malinowski dostanie po łbie (w imię braterskiej Miłości i Sprawiedliwości) i zostanie mu wyperswadowane, że ma się poprawić.
Z całym szacunkiem – którego Tobie brakuje – jeśli nie jesteś katolikiem to jesteś tutaj kulturalnym gościem ("kulturalnym" – nie w opisywaniu wartościującym a opisowym). Historia Polski to historia katolicyzmu. Od ponad 1000 lat krzyż towarzyszył Polakom we wszystkich ich dziejach. Chrzest, koronacje, walki, wojny, Jasna Góra, rozbiory, Cud nad Wisłą, Powstanie Warszawskie, czas okupacji hitlerowskiej, czasy PRL-u. Nie możemy teraz powiedzieć: "Panie Jezu, musisz sobie od nas iść, bo się lewakom nie podobasz".
Czy gdybym, będąc wspaniałym muzykiem, został zaproszony na wesele i grali by tam disco – polo, mógł powiedzieć "sorry, ale to jest cierpienie dla moich uszu, wyłączcie to a puśćcie Możdżera, albo przynajmniej Grupę MoCarta"? Pewnie, że bym nie mógł! A nawet jeśli bym tak powiedział to czy państwo młodzi by mnie posłuchali? Powiedzieliby co najwyżej, że włączą jeden kawałek Możdżera, ale dalej będzie lecieć disco – polo, bo to ICH wesele. Mogę na nie po prostu nie iść.
Krzyż, jego trud, śmierć i odkupienie są naszym weselem, każdy jest na nie zaproszony, ale nie każdy musi przyjść. Niech jednak nie mąci i nie niszczy innym radości.
Możesz sobie tupać z Tobie podobnymi ile wlezie, ale to nie zmieni faktu, że miejsce krzyża w Polsce jest obok białego orła i Bieli z Czerwienią. Nie musisz być katolikiem, nikt nie każe Ci wierzyć w Boga, czy patrzeć na Jezusa na krzyżu (tak nota bene nie wiem co w Panu Jezusie jest gorszącego – to, że jest Pełnią Miłości, że uczy pokory?) ale JESTEŚ TUTAJ KULTUROWYM gościem, więc wszelkie uwagi możesz sobie wsadzić w buty.
"tak nota bene nie wiem co w Panu Jezusie jest gorszącego" to samo, co w gwieździe dawida, półksiężycu, yin i yang, pentagramie i latającym potworze spaghetti" Albo obwieszamy ściany wszystkim, albo niczym