Top 6 gier na peceta
Zacznijmy od tego, że nie jestem jakimś super plejerem, nie przekopuję for internetowych w poszukiwaniu informacji premier gier na PC (no, może jedynie w przypadku Football Managera i Pro Evolution Soccer). Dlatego zastrzegam sobie: nie miejcie żadnych pretensji, że takie a nie inne gry znalazły się w tym zaszczytnym rankingu!
Kolejność poza miejscem 1. losowa.
6. STRONGHOLD CRUSADER
Mało co działa na mnie tak odprężająco jak rozbudowa swojej średniowiecznej twierdzy i jej bronienie (a jak wiadomo najlepszą obroną jest atak!). Stronghold mi na to pozwala a do tego przypomina mi, że “spichlerz jest zapełniony, sir!” albo informuje “wiadomość, panie!” Kampania (bo na dobrą sprawę tylko w nią można grać na poważnie) może pod względem fabuły nie jest zbyt ciekawa, ale za to pod względem grywalności… mmm! A do tego kapitalna muzyka i mimo wszystko miła oku grafika. Oj tak! Stronghold należy do mojego top6 gier!
ZALETY:
- średniowieczny klimat
- muzyka
- grafika (naprawdę miła oku!)
- długa kampania
WADY:
- sztuczna inteligencja (nie zawsze trybi)
- pożera czas
5. FOOTBALL MANAGER 2009
Kiedy spotkałem się z pierwszym managerem (bodajże 2005) przyszło mi na myśl określenie Excel z ciut lepszą grafiką (które to określenie robi furorę wśród FIFA managerów – bez komentarza – oraz innych przeciwników FM). Jednak coś mnie w tej grze urzekło i do dziś nie wiem co to było. Dlaczego akurat w mojej topce znajduje się manager z numerem 2009? Bo dla mnie, nie wiem jak dla innych sympatyków, ten był przełomowy. I nie chodzi o wprowadzenie trójwymiarowego widoku meczu (choć poniekąd też). To w tego FM-a grałem więcej niż 5 wirtualnych sezonów (od sezonu 2008/2009 do sezonu 2039/2040) a suma czasu, który spędziłem przy komputerze ustalając taktyki, rodzaje treningów i przeprowadzenie transferów przekroczyła 14 dni – dla mnie to naprawdę sporo! To też dopiero przy FM2009 grałem klubami, co tu mówić, niszowymi. Moje wcześniejsze przygody z wirtualnym światem futbolu oscylowały wokół Juventusu, Chelsea i (ewentualnie) Valencii. Manager w dalszym ciągu ma to coś co mnie w nim urzekło (i dalej nie wiem co to jest)! Ale jest to miłość czysta, wręcz platoniczna. Słupki? Statystyki? Wykresy? W prawdziwym życiu umarłbym z nudów…
ZALETY:
- to coś
- trzyma klimat
- naprawdę grywalna, nie tylko dla fanów futbolu
- wyrabia zalążki instynktu marketingowo-ekonomicznego
- pozwala ukochaną drużynę doprowadzić do finału LM! :)
WADY:
- nawet jak na Excel ma niezłe wymagania sprzętowe
- nędzne efekty dźwiękowe
- zero muzyki, a ja uwielbiam muzykę w grach (jak jest kiepska to po prostu ją wyłączam na rzecz Foobara)
- ciągle mało licencji klubowych
4. PRO EVOLUTION SOCCER 2008
Skoro już jesteśmy przy futbolu… Pro Evolution Soccer 2008 to najlepszy symulator piłkarski na świecie! I niech spadają na drzewa fifowcy! Owszem! Gdyby powstała gra – nazwijmy ją na ten przykład Pro Evolution FIFA – mająca silnik rozgrywki stricte boiskowej z PES a menagerkę FIFY to mielibyśmy symulator doskonały. Ale nie ma złudzeń! Gra taka nie istnieje i póki co PES siedzi na tronie. Nie ma się co tutaj rozpisywać. Po prostu trzeba samemu wziąć w pada w dłoń i się przekonać. Aha, dlaczego 2008 a nie 2009? Bo nowsza wersja była po prostu gorsza. Albo to ja byłem gorszy (dostawałem łojty od braci i kuzyna…)? Nie wiem a z 2010 jeszcze się nie przytuliłem.
ZALETY:
- GRY-WAL-NOŚĆ!
- grafika/wymagania sprzętowe = OK!
- naprawdę miło można spędzić czas z kumplami/braćmi/kuzynami
- nie trzeba być fanem piłki nożnej ani nawet sportu, żeby się nieźle wybawić (przykładem tutaj ^Bagins czy ^Amadeusz)
WADY:
- kariera jest naprawdę do bani
- koniecznie trzeba grać na padzie, żeby wyłuskać z gry jak najwięcej (ale nie są one aż takie drogie…)
- pełnię frajdymożemy zasmakować dopiero w potyczce z realnym przeciwnikiem
- kiepska muzyka (ale można ją wyciszyć i zminimalizować Foobara)
3. GTA SAN ANDREAS
Prawdziwa gra dla pokolenia JP100%! W takim sensie, że dopiero tam mogą robić to czym tak naprawdę żyją. Lubię. Miły odstresowywacz i nawet nie chodzi o zabijanie ludzików, karambole, wyłudzenia, podpalenia, kradzieże, gwałty (są tam jakieś gwałty?) i rozboje (chociaż też
), ale najczęściej się luzuję ustawiając sobie z mojej ulubionej muzyki radio i zasiadając na kradziony motór robię sobie wyprawę w stronę zachodzącego słońca… Coś pięknego! ♥
ZALETY:
- naprawdę wielka możliwość wyciskania rozrywki z rozgrywki
- możliwość tworzenia własnego radia samochodowego (to naprawdę plus! Najczęściej odczuwa się to wtedy, kiedy trzeba pół mapy przejechać w pogoni za jakimiś przesyłkami)
- grafika/wymagania sprzętowe = OK!
WADY:
- gramy murzynem
- policja reagująca na delikatne stłuczki (ok, spoko!), ale nie zauważająca pędzącego 250km/h przez miasto murzyna w Turismo (moja ulubiona bryczka…)
- SI, nie lubię kiedy ludzie przykładają głowę wprost do celownika mojego shotguna…
2. MAX PAYNE
W grę tę zacząłem grać niedługo po tym, kiedy rodzice przestali mnie straszyć bebokami i pijakami, dlatego przemierzając wraz z Maxem stacje nowojorskiego metra nie połykałem nawet śliny, żeby się nie udławić. Taki to był klimat! Już nigdy nie spotkałem się z tak klimatyczna grą! W zasadzie nie ważne, czy mówimy o jedynce, czy dwójce, choć minimalnie skłaniałbym się ku pierwowzorowi. Zapamiętałem do dziś, że “walkiria stanowi zagrożenie!” A produkcję ekranizacji powiesiłbym za j### i ###########!
ZALETY:
- KLI-MAT!
- KLI-MAT!
- KLI-MAT!
- muzyka
- fabuła
- grafika
- bullet-time!
WADY:
- ciut za krótka
1. HEROES OF MIGHT AND MAGIC III – BEZAPELACYJNY ZWYCIĘZCA RANKINGU!
Co tu dużo mówić?! Jedna z nielicznych gier, w którą można było grać trzecią noc pod rząd, prosto od komputera iść do szkoły i wracać jak najszybciej, żeby grać dalej. Nieważne czy tryb single player, czy multiplayer (zwany płonącymi pośladkami), gra nieśmiertelna, magiczna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju, przedwieczna i ♥♥♥! [Zwyczajowe żale na temat części IV oraz V - tak! Piątka to dla mnie nie są Herosy!]
ZALETY:
- wszystko
WADY:
- nie odnotowano


