Rok 2009 nieuchronnie zmierza ku końcowi. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy był dobry czy zły – na pewno był długi. Czas go podsumować.
Na plus ⇑
- Grupa Bojowników i sympatyków Joe Monstera na Last.fm! Kapitalna odskocznia od… normalności. Rozmowy przepełnione absurdem, uszczypliwościami i niejednokrotnie humorem spod ciemniej gwiazdy. No, ale wiadomo: jaki przywódca grupy taka i grupa ;)…
- Kolejna społeczność internetowa. BLIP.PL. Tak samo jak Grupa JM na Last.fm – miejsce, na którym warto być chociażby ze względu na ludzi i atmosferę tam panującą. Mikroblogi przyszłością internetu!
- Demotywatory.pl. Niebywałe jak przy kompletnym braku marketingu ta strona stała się jedną z czołowych stron rozrywkowych w polskiej sieci. Nie ma chyba osoby, która nie słyszała klasycznego już pytania: a widziałeś to na demotywatorach?
- AdTaily. Co prawda jeszcze trochę głupich komentarzy na Onecie przepłynie nim za zarobione tam pieniądze zjem sushi, ale doceniam markę i – przede wszystkim – możliwości. Jeśli kiedykolwiek miałbym zarobić 1 000 000 zł/€/$ to właśnie u nich :). Pomimo wielu sceptyków.
- Riverside – Anno Domini High Definition! Płyta, na którą czekałem. Genialna, rockowa, progresywna i niezwykle melodyjna. Milowy krok zespołu, choć nieco za krótki (ok. 45 minut). Naprawdę czołówka polskiego rocka.
- Kolejna płyta. Indukti – Idmen. Dosyć późno dowiedziałem się o tym, iż ma się ukazać, ale od tamtej chwili czekałem na nią jak na szpilkach. Ciut lepsza niż ADHD, ale to ze względu na bliższą memu sercu ekspresję Tool’a.
- Jeszcze jedna płyta. Wydawnictwo Visionism, które proponuje nam Rootwater. Ten zespół jest jednym z nielicznych w kraju nad Wisłą, którego każdy kolejny krążek jest lepszy od poprzedniego!
- Czwarty sezon Dextera. Po nieco nudnym (choć klimatycznym) pierwszym, dobrym drugim, fatalnym trzecim, czwarty był jak objawienie! Gra aktorska Michaela C. Halla jeszcze nigdy w Dexterze nie była tak dobra. John Lightow paraliżował spojrzeniem. Niespodziewane zwroty akcji, których produkcja Prison Break-a powinna się uczyć od ekipy Dextera! No i finał, w którym… No dobra, nie będę spoilerował! :)
Trudno powiedzieć ⇔
- Lockerz.com. Inicjatywa, która początkowo zachwyca, jednak po chwili człowiek odczuwa, że robi się z niego kretyna. Nagrody najpierw były dla wszystkich, potem dla samych vipów, jakieś problemy z przesyłkami do Polski. Że nie wspomnę o spamerach w sieci, którzy w akcie łaski dadzą zaproszenie do tej usługi… Po uzbieraniu 300 punktów dałem sobie spokój.
- Joe Monster. Niby fajnie, ale… No właśnie. Content nieco słabszy niż w ubiegłym roku, coraz więcej trolli i ten przestarzały design. Ale w przyszłym roku będzie lepiej – gorąco w to wierzę!
- Trzeci sezon Californication. Bez ładu i składu. A finał naprawdę godny M jak miłość…
- Google Wave. Trzeba przyznać, że konto w najnowszym produkcie ze stajni Google stało się snobizmem, przez miesiąc trwała walka o zaproszenie do usługi. Ale – póki co – Fala nie powala. Może w przyszłym roku…
- Facebook. Trudno mi zrozumieć fenomen tej społeczności. O ile Nasza Klasa to u nas symbol obciachu o tyle Facebook jest lożą honorową kwiatu ludzkiej społeczności. Może kiedyś się przekonam, jak to miało miejsce z BLIP-em.
Na minus ⇓
- Ostatni sezon Prison Break-a. Perfect kiedyś śpiewał, że trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Producenci PB widocznie nie wiedzieli: serial wystartował wybitnie a do mety dobiegł w tej samej kategorii co Samo życie.
- Z powodu Football Managera rokrocznie nie potrafię doczekać się jesieni. W tym roku nie było na co czekać. Siakiś taki… bezpłciowy był. A wymagania sprzętowe chyba z kosmosu wzięli.
- Backspacer Pearl Jam. Na minus, ponieważ płyta… niczym nie zaskoczyła. Nie była tak brudna jak Vitalogy, ani energiczna niczym Vs. ale jednak brzmiała jak poprzednie. A taki zespół jak Pearl Jam powinien się rozwijać. Wciąż.
- Coma. Byłem na koncercie i… dziękuję. Nigdy więcej! Nie wiem, może to była wina pleneru albo akustyka, ale zero jakiejkolwiek dynamiki w grze, zero energii. Zwykła gra bez polotu. Zraziłem się do nich i słucham coraz mniej.
Ciąg dalszy nastąpi (31 grudnia).




Coma na woodstocku dała niesamowity koncert, naprawdę świetny, więc sugeruję, że to wina akustyki/sceny. Nie każdy zespół brzmi dobrze w każdych warunkach.
Zdaję sobie z tego sprawę. Może kiedyś jak uciułam nieco drobnych to wybiorę się na koncert zamknięty , np. do zabrzańskiego Wiatraka.
No, ale ja byłam na koncercie otwartym i mi się bardzo podobało. Tak, wiem, nie znam się na muzyce, akustyce itp tak jak Ty… Można by rzec, że przy Tobie nie wiem nic na ten temat, ale bardzo dobrze wspominam tamten koncert, zabawa była przednia i po tym występie nawet bardziej ich polubiłam… Dopiero potem mi się jakoś przestało ich słuchać… :)
No to widocznie mieli zły dzień. Na ich nieszczęście nastąpiło to w dniu, kiedy przybyłem na ich koncert ;)
byłem na koncercie comy na majówce we Wrocławiu i przyznam, że pojechałem na ten koncert z myślą, że polubię owy zespół. Niestety ta "wspaniała grupa muzyczna" zagrała najbardziej ch–owy koncert na jakim byłem w życiu, o godzinie 15 grali same smęty, a publiczność siadała na ziemi. Na ostatek jeszcze grupa zapaleńców wołała o bisy, ale zespół zlekceważył publiczność. i to utwierdziło mnie w przekonaniu, że to ch–owy jak barszcz zespół.
A od kiedy Ty słuchasz czegoś takiego jak Coma…
Micheal Jackson umarł jeszcze
Plusów już dużo było. ;)
A ciąg dalszy będzie, spokojnie!
Z całego serca życzymy Ci, żebyś zarobił u nas milion:) Dzięki za baaardzo miłe słowa!