Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

Napisane przez Mateusz Ochman

W kategorii: BÓG, MOIM ZDANIEM

Gdy wszystkie ołtarze świata zostają obnażone po wielkopiątkowej Liturgii nad światem zapada wymowne milczenie, bo Kościół wchodzi w tajemnicę Wielkiej Soboty. Rozpoczyna się Wielki Szabat – dzień odpoczynku Króla po dokonanym dziele zbawienia. Jego Ciało spoczywa w grobie, ale On sam pędzi właśnie do szeolu, aby oznajmić pomarłym, że śmierć została właśnie pokonana. W ten dzień Kościół milczy. Nie sprawuje Eucharystii aż do Wigilii Paschalnej, ale trwa i kontempluje Jezusa Chrystusa – umęczonego i zabitego za cały świat. Po zakończeniu liturgii, cały świat powinna okryć wymowna cisza. Król śpi!

(Jeden z komentarzy mojego autorstwa do Liturgii Męki Pańskiej)

Taaak. Toby było na tyle teorii. Teorii, która i może miałaby rację bytu, gdyby nie fakt, że 2 kwietnia (Wielki Piątek) przypada w tym roku 5. rocznica śmierci Jana Pawła II! Co tam jakaś Męka Pańska?! Co tam śmierć Pana Jezusa!? Tutaj trza teatrzyku ku czci papieża!

Sytuacja nr 1.

W pewnej parafii na Śląsku grupa harcerzy pragnie uczcić rocznicę śmierci JP2 śpiewając Barkę (przy okazji wytłumaczmy sobie, może nawet raz na zawsze, że ta piosenka nie była ulubioną Jana Pawła II!) oraz podczas adoracji Krzyża zaprezentować… film o Wielkim Polaku.

Sytuacja nr 2 (opisana przez Matthaeusa Augustinusa)

Tutaj może nic nie napiszę, bo brak słów.

Kliknij, aby powiększyć!

 

Kliknij, aby powiększyć!

No i co tutaj napisać wobec tak wielkiej ignorancji? Że Pan Jezus w 2010 roku ma po prostu pecha, że “data” Jego Śmierci zbiegła się z datą śmierci Papieża? Że ludzie, którzy uważają i podkreślają bliskość z Janem Pawłem II nie potrafią odczytać głównego przesłania jego pontyfikatu?

Ale jak mają się zachowywać Owce, skoro Pasterze również błądzą: Jan Paweł II żył jak Chrystus i umarł jak Chrystus. Dlatego dziś czci go cały świat. (JE abp Stanisław Wielgus, Płock, 6 kwietnia 2005)

I Jedynym i Drugim polecam fragment homilii wygłoszonej przez kardynała J. Ratzingera podczas Mszy rozpoczynającej konklawe, na którym został wybrany Wikariuszem Chrystusa:

“My natomiast mamy inną miarę wielkości: Syna Bożego, prawdziwego człowieka. To on jest wyznacznikiem prawdziwego humanizmu. Wiara “dorosła” nie idzie z prądem mód i nowinek; wiara dorosła i dojrzała jest głęboko zakorzeniona w przyjaźni z Chrystusem. Ta przyjaźń otwiera nas na każde dobro dając nam zarazem kryterium rozeznania prawdy i fałszu, odróżnienia ziarna od plew. Do tej dorosłej wiary musimy dojrzewać, ku niej powinniśmy prowadzić Chrystusową trzodę. I właśnie ta wiara – i tylko ona – tworzy jedność, realizując się w miłości. Święty Paweł w tym kontekście – w przeciwieństwie do nieustannego miotania się tych, którzy niczym dzieci pozwalają się nieść falom – daje nam piękne słowo: czynić prawdę w miłości, jako podstawową zasadę chrześcijańskiego życia. W Chrystusie spotykają cię prawda i miłość. W miarę zbliżania się do Chrystusa także w naszym życiu prawda i miłość stapiają się ze sobą. Miłość bez prawdy byłaby ślepa; prawda bez miłości byłaby niczym “cymbał brzmiący” (1Kor 13,1). “

Nie można bezcześcić pamięci o Janie Pawle II. A jest ona deptana poprzez kult publiczny, modlitwy DO (sic!) Papieża i wszystkie inne happeningi robiące z niego złotego cielca. I tak, zdaję sobie sprawę, że tym wpisem dla niektórych stałem się vice Alim Agcą.