Gdy wszystkie ołtarze świata zostają obnażone po wielkopiątkowej Liturgii nad światem zapada wymowne milczenie, bo Kościół wchodzi w tajemnicę Wielkiej Soboty. Rozpoczyna się Wielki Szabat – dzień odpoczynku Króla po dokonanym dziele zbawienia. Jego Ciało spoczywa w grobie, ale On sam pędzi właśnie do szeolu, aby oznajmić pomarłym, że śmierć została właśnie pokonana. W ten dzień Kościół milczy. Nie sprawuje Eucharystii aż do Wigilii Paschalnej, ale trwa i kontempluje Jezusa Chrystusa – umęczonego i zabitego za cały świat. Po zakończeniu liturgii, cały świat powinna okryć wymowna cisza. Król śpi!
(Jeden z komentarzy mojego autorstwa do Liturgii Męki Pańskiej)
Taaak. Toby było na tyle teorii. Teorii, która i może miałaby rację bytu, gdyby nie fakt, że 2 kwietnia (Wielki Piątek) przypada w tym roku 5. rocznica śmierci Jana Pawła II! Co tam jakaś Męka Pańska?! Co tam śmierć Pana Jezusa!? Tutaj trza teatrzyku ku czci papieża!
Sytuacja nr 1.
W pewnej parafii na Śląsku grupa harcerzy pragnie uczcić rocznicę śmierci JP2 śpiewając Barkę (przy okazji wytłumaczmy sobie, może nawet raz na zawsze, że ta piosenka nie była ulubioną Jana Pawła II!) oraz podczas adoracji Krzyża zaprezentować… film o Wielkim Polaku.
Sytuacja nr 2 (opisana przez Matthaeusa Augustinusa)
Tutaj może nic nie napiszę, bo brak słów.
No i co tutaj napisać wobec tak wielkiej ignorancji? Że Pan Jezus w 2010 roku ma po prostu pecha, że “data” Jego Śmierci zbiegła się z datą śmierci Papieża? Że ludzie, którzy uważają i podkreślają bliskość z Janem Pawłem II nie potrafią odczytać głównego przesłania jego pontyfikatu?
Ale jak mają się zachowywać Owce, skoro Pasterze również błądzą: Jan Paweł II żył jak Chrystus i umarł jak Chrystus. Dlatego dziś czci go cały świat. (JE abp Stanisław Wielgus, Płock, 6 kwietnia 2005)
I Jedynym i Drugim polecam fragment homilii wygłoszonej przez kardynała J. Ratzingera podczas Mszy rozpoczynającej konklawe, na którym został wybrany Wikariuszem Chrystusa:
“My natomiast mamy inną miarę wielkości: Syna Bożego, prawdziwego człowieka. To on jest wyznacznikiem prawdziwego humanizmu. Wiara “dorosła” nie idzie z prądem mód i nowinek; wiara dorosła i dojrzała jest głęboko zakorzeniona w przyjaźni z Chrystusem. Ta przyjaźń otwiera nas na każde dobro dając nam zarazem kryterium rozeznania prawdy i fałszu, odróżnienia ziarna od plew. Do tej dorosłej wiary musimy dojrzewać, ku niej powinniśmy prowadzić Chrystusową trzodę. I właśnie ta wiara – i tylko ona – tworzy jedność, realizując się w miłości. Święty Paweł w tym kontekście – w przeciwieństwie do nieustannego miotania się tych, którzy niczym dzieci pozwalają się nieść falom – daje nam piękne słowo: czynić prawdę w miłości, jako podstawową zasadę chrześcijańskiego życia. W Chrystusie spotykają cię prawda i miłość. W miarę zbliżania się do Chrystusa także w naszym życiu prawda i miłość stapiają się ze sobą. Miłość bez prawdy byłaby ślepa; prawda bez miłości byłaby niczym “cymbał brzmiący” (1Kor 13,1). “
Nie można bezcześcić pamięci o Janie Pawle II. A jest ona deptana poprzez kult publiczny, modlitwy DO (sic!) Papieża i wszystkie inne happeningi robiące z niego złotego cielca. I tak, zdaję sobie sprawę, że tym wpisem dla niektórych stałem się vice Alim Agcą.






Drugim Alim Agcą? Żartujesz chyba.
Przeciwni Kościołowi mają kolejny argument z cyklu "jak absurdalna jest ta instytucja". Najbardziej mnie bawi w tym plakacie "obelisk ku czci JPII przy Alejach JPII". Toż to jeszcze brakuje linii lotniczych JPII z nami trafisz do nieba czy coś takiego. Sam mieszkam w Zabrzu, gdzie obok mojego bloku dumnie stoi tzw. krzyż papieski, który został wybudowany w Gliwicach podczas którejś tam pielgrzymki. Śmiech polega na tym, że papież się wówczas rozchorował i mszy w sąsiednim mieście nie odprawił, ale przecież to nie zmienia faktu, że krzyż "papieski" jest, no nie?:)
Kiedy JPII umarł, to odprawiono w Zabrzu wielką mszę podczas której ogłoszono, że wokół kościoła i tegoż monumentu powstanie park im. JPII(tak też się stało), boisko do kosza, piłki nożnej, dwa korty i skate park.
Moje pytanie jest proste: czy wszystko w tym zakichanym kraju trzeba robić opierając się na JPII? Czy w każdym zapyziałej dziurze musi być ulica, pomnik, aleje, szkoła, krzyż jego imienia? A co jak go świętym ogłoszą? Strach się bać. Ci, co zarobili na jego śmierci, zarobią dzięki temu jeszcze raz. Jarmark musi się kręcić, nie ważne, czy papież, czy Jackson. Taka smutna prawda – zrobili sobie katolicy bożka, to niech z tym bożkiem żyją.
- Tak to był sarkazm ;)
- Instytucja nie jest absurdalna, ponieważ to nie Kościół praktykuje tego typu przedsięwzięcia tylko oszołomy (nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu)
- Również uważam, że nazywanie imieniem papieża placówek, skwerów czy stawianie mu pomników niczemu nie służy. Większy pożytek byłby z czytania jego dzieł i dokumentów traktujących między innymi o "Cywilizacji życia" i wcielania jej w – nomen omen – życie.
- Podkreślam jeszcze raz: nie utożsamiajmy chorej i marginalnej grupy ze zdrową większością. ;)
Dzięki za komentarz (bodajże pierwszy ;)
No fakt. Z tym filmem w Wielki Piątek i odśpiewaniem "Barki" ( która tematycznie bardziej odpowiadałaby już Liturgii Wielkiego Czwartku z tekstem: "Pan kiedyś stanął nad brzegiem, szukał ludzi gotowych pójść za Nim, by łowić serca…" ;) ) to LEKKA przesada.
Papież chyba by się nie pogniewał, gdyby tę rocznicę uczczono np. 2 dni później…. I zgubi się gdzieś cała głębia tego najbardziej przejmującego Dnia w roku.
Barka nijak pasuje w ogóle do liturgii Eucharystycznej ;)
To było oczywiście z przymrużeniem oka ;-)
Myślę, że poprostu dostrzegłeś czego się trzyma i co tak naprawdę czci większość z tych dziewiędziesięciu paru procent katolików w Polsce.