I stało się – ks. Adam Boniecki otrzymał od swego przełożonego zakaz wypowiadania się w mediach. Nie mnie oceniać osobę księdza, zatem chcę skupić się na jego dokonaniach.
Pamiętacie jak niedawno pisałem, że uwielbiam pogan za to, że stale poprawiają mi humor?
Od pewnego czasu zauważam przerażający proceder oswajania osobowego zła. Zła, które jest o tyle niebezpieczne, że krok po kroku doprowadza nas do wniosku, że nie istnieje a w najgorszym wypadku jest co najwyżej niczym innym jak niewinną zabawą. No i to niestety działa.
Uwielbiam żydów, pogan, heretyków i lewaków. Serio! Oni zawsze poprawią mi humor.
Lewaki mają w Polsce naprawdę ciężko. I nie chodzi już o to, że ktoś ich piętnuje z powodu niewiary w Boga (bo przecież nikt ich nie piętnuje), siłą zaciąga do spowiedzi (bo przecież nikt nikogo nie spowiada na siłę) czy każe wrzucać na tacę co niedzielę (bo przecież nikt tego nie wymaga). Chodzi o to, że każdy ich happening kończy...
Ciekawych czasów dożyliśmy. Okazuje się bowiem, że samo przyznanie się do bycia wyznawcą Chrystusa ma moc (a przynajmniej tak się niektórym zdaje) usprawiedliwienia najgorszych nawet czynów. I – o zgrozo! – zdaje się, że społeczeństwo to kupuje. Oczywiście w sposób pokraczny. Bo nikogo nie obchodzi to, że w chrześcijanin w piątki się nie bawi i nie je mięsa. Że chrześcijanin...